24.00

Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Część pierwsza i druga - Joanne K. Rowling

O produkcie

Ósma historia. Dziewiętnaście lat później. Harry Potter i Przeklęte Dziecko, nowa opowieść autorstwa J.K. Rowling, Jacka Thorne'a i Johna Tiffany'ego i nowa sztuka Jacka Thorne'a, to ósma historia w serii i pierwszy autoryzowany spektakl teatralny ze świata Harry'ego Pottera. Światowa premiera spektaklu odbędzie się na londyńskim West Endzie 30 lipca 2016. Harry Potter nigdy nie miał łatwego życia, a tym bardziej teraz, gdy jest przepracowanym urzędnikiem Ministerstwa Magii, mężem oraz ojcem trójki dzieci w wieku szkolnym. Podczas gdy Harry zmaga się z natrętnie powracającymi widmami przeszłości, jego najmłodszy syn Albus musi zmierzyć się z rodzinnym dziedzictwem, które nigdy nie było jego własnym wyborem. Gdy przyszłość zaczyna złowróżbnie przypominać przeszłość, ojciec i syn muszą stawić czoło niewygodnej prawdzie: że ciemność nadchodzi czasem z zupełnie niespodziewanej strony.

Informacje dodatkowe

Nazwa
Nazwa: Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Część pierwsza i druga
Oprawa
Oprawa: Miękka
Kod ISBN
Kod ISBN: 9788380082281
Kod EAN
Kod EAN: 9788380082281
Wydanie
Wydanie: 1
Rok wydania
Rok wydania: 2016
Język
Język: polski
Seria wydawnicza
Seria wydawnicza: Harry potter
Format
Format: 13.5x20.5cm
Ilość stron
Ilość stron: 320
Podatek VAT
Podatek VAT: 5%
Kwota podatku VAT zawarta w cenie produktu.
Gwarancja
Gwarancja: 2 lata
W przypadku kiedy nie otrzymasz karty gwarancyjnej zawsze możesz skontaktować się ze sprzedawcą, który w Twoim imieniu przeprowadzi Cię przez proces gwarancyjny
Kolor
Paleta kolorów
Wyszukaj produkty podobne kolorystycznie

Opinie i recenzje

avatar
Zmień
Twoja ocena produktu
wkp
piątek, 11 listopada 2016 godz. 11:48
HARRY POTTER I JEGO SPUŚCIZNA

„Przeklęte dziecko” to jedna z najbardziej wyczekiwanych książek ostatnich lat. Mówię to zarówno z perspektywy swojej, jak i świata w ogóle. Siódmy (i jak zapowiadano ostatni) tom Harry’ego Pottera pojawił się na księgarskich półkach prawie dekadę temu (w Polsce zagościł pół roku później). Po tak długim okresie apetyt fanów i ich oczekiwania były tak rozbudzone, jak obawy. W końcu „dorosłe” książki Rowling okazały się albo co najwyżej poprawne („Trafny wybór”) albo jedynie niezłe (trylogia Cormorana Strike’a), poza tym „Przeklęte dziecko” miało nie być powieścią tylko scenariuszem sztuki teatralnej, a jakby tego było mało autorka Harry’ego miała sprawować rolę bardziej doradczą przy powstawaniu całości, niż faktycznie twórczą. Czy coś takiego mogło się udać? Zdania są podzielone, ale moja odpowiedź – odpowiedź długoletniego fana Pottera – brzmi: tak! Udało się! Może nie idealnie, jednak i tak „Dziecko…” koniecznie powinien przeczytać każdy miłośnik tej serii.

Historia zaczyna się dokładnie w chwili, w której zakończyła ją J. K. Rowling. Dziewiętnaście lat po pokonaniu Lorda Voldemorta Harry Potter, obecnie pracujący jako szef Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, odprowadza swojego syna, Albusa Severusa na pociąga do Hogwartu. Chłopiec zaczyna pierwszy rok nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa, a jego serce pełne jest obaw. Jeszcze w pociągu zaprzyjaźnia się ze Scorpiusem Malfoyem, a już po dotarciu do szkoły, zamiast do Gryfindoru, trafia w mury Slytherinu. To jednak dopiero początek nieoczekiwanych zdarzeń. Albus nie radzi sobie z nauką, ciąży na nim piętno bycia synem Pottera, a jego przyjaźń z synem Draco budzi wiele kontrowersji. Scorpius też nie ma lekko - od lat krążą pogłoski, że Voldemort miał potomka i to jego posądza się o bycie synem Czarnego Pana. Upływ czasu nic nie zmienia. Kiedy obaj są w czwartej klasie, wpadają na szalony pomysł – cofają się w czasie by odmienić losy, nieświadomi do czego może to doprowadzić…
Tymczasem Harry wraz z minister magii, Hermioną, zmaga się z narastającą aktywnością dawnych popleczników Voldemorta, którzy po dwóch dekadach znów zaczynają dawać o sobie znać. Coś wisi w powietrzu, coś bardzo niedobrego, ale co to może być? I co będzie oznaczać dla świata czarodziejów?

Pierwotnie sztuka, której scenariusz właśnie ukazał się po polsku miała być jedynie dodatkiem do serii, a nie jej kontynuacją. Kiedy trzy lata temu ogłoszono, że trwają już pracę nad sceniczną opowieścią, miała ona jednak ukazywać nieznane wątki z dzieciństwa Harry’ego. Potem zmieniono ten zamysł – na szczęście, czy nie, nie mi to oceniać. Mogę powiedzie jedno – cieszę się, że było mi dane przeczytać dalsze losy bohaterów, nawet jeśli zakradło się do nich kilka oczywistości czy błędów.

Sama fabuła stanowi bardziej nawet niż kontynuację swoisty hołd oddany przygodom Harry’ego Pottera. Mamy dalsze losy bohaterów, sam Harry wcale nie odchodzi na dalszy plan, ale kiedy na scenę wkraczają podróże w czasie, historia zaczyna zataczać koło, pojawiają się paralele i rozważania „co by było gdyby…”. Dzięki temu mamy okazję zobaczyć wiele różnych alternatywnych momentów, choćby ten ukazujący jak wyglądałby świat, gdyby Harry zginął, a Voldemort przeżył, a także Snape’a, bez którego chyba nikt nie potrafi sobie wyobrazić magicznego świata J. K. Rowling. Jednakże sam wątek potomka Voldemorta został poprowadzony w sposób zbyt oczywisty i niezaskakujący, a w finalną walkę wkradł się błąd (autorów lub przekładu) – jedna z postaci traci różdżkę i zaraz potem rzuca za jej pomocą zaklęcia. To wszystko jednak można zawsze wyjaśnić, całość w końcu jest scenariuszem, formą dość uproszczoną, która ostateczny kształt osiąga na scenie i dopiero po obejrzeniu całości można mówić o ewentualnych błędach.

Skoro jednak o formie mowa, warto przyjrzeć jej się z bliska, bo to ona wywołuje najwięcej kontrowersji wśród czytelników. Ja jednak absolutnie nie rozumiem narzekań w tym temacie. Jestem wprawdzie przyzwyczajony do scenariuszy i taka prezentacja w moich oczach niczego nie odbiera fabule, nie mniej mamy w literaturze dramaty, nasze szkolne lektury, czy więc ta stylistyka jest współczesnym odbiorcom aż tak obca? Wierzę, że absolutnie nie – i ma nadzieję, że tak jak przed laty „Harry…” ożywił zainteresowanie czytelnictwem, tak i teraz wzbudzi ciekawość sztukami. „Przeklęte dziecko” czyta się w końcu bardzo szybko i przyjemnie. Trudno się od niego oderwać, akcja opowiedziana w iście filmowym tempie wciąga i ciekawi, a postacie, to co ich spotkało (wielu nie ma już pośród żywych, co stanowi dodatkowy bodziec emocjonalny płynący z lektury) i co na nich czeka nie pozostawiają nikogo obojętnym.

I jest też ta niezwykła magia świata Rowling, która nie zmieniła się mimo upływu lat. Jest ten klimat i te miejsca, do których tęskniliśmy. A co więcej są nowości rozbudowujące czarodziejską krainę. Dowiadujemy się więc m.in. szczegółów działania Zmieniaczy Czasu, a także znaczenia pewnej postaci przewijającej się przez prawie wszystkie dotychczasowe książki o Harrym Potterze, na którą nie zwracaliśmy większej uwagi. Brzmi ciekawie? I tak właśnie jest, a to przecież nie wszystko, co czeka na miłośników serii w „Przeklętym dziecku”.

Podsumowując: warto. Naprawdę warto. Może książka nie jest tak złożona, jak dotychczasowe opowieści, a treść szczególnie odkrywcza, ale to wciąż stary dobry „Harry Potter”. Pełen magii, dziecięcej tęsknoty za baśniami, walki o dobro, niebezpieczeństw i przyjaźni. Ster przejęło nowe pokolenie, nie mniej godnie, ramię w ramię z wcześniejszą generacją, kontynuuje tradycję, którą pokochały miliony. Polecam gorąco! I mam wielką ochotę zobaczyć „Przeklęte dziecko” na scenie. To dopiero musi być przeżycie! A przy okazji żywię nadzieję, że za jakiś czas powstanie dziewiąta część serii, w końcu przed Albusem i Scorpiusem jeszcze trzy lata nauki w Hogwarcie.
Hrosskar
wtorek, 01 listopada 2016 godz. 19:26
(ostatnio edytowany poniedziałek, 15 października 2018 godz. 15:55 przez administratora)
Przeklęte Dziecko rozpoczyna się w momencie na którym kończą się Insygnia Śmierci. Mianowicie obserwujemy jak Harry Potter odprowadza swojego młodszego syna Albusa na Ekspres Hogwart razem z żoną, drugim synem James'em i córką. Jak się z czasem okaże Albus nie jest tak dobrym czarodziejem jak jego ojciec, żyje w cieniu jego dokonań, co skazuje go na docinki ze strony innych uczniów. W Hogwarcie zaprzyjaźnia się ze Scorpiusem - synem Malfoy'a, który jest również gnębiony i niesłusznie posądzany w związku ze swoim urodzeniem. Natomiast samego Harry'ego dopada rutyna życia - jest przepracowanym urzędnikiem w Ministerstwie Magii a na dodatek nie dogaduje się z swoim synem Albusem. Jednak razem - syn i ojciec, będą musieli stawić czoło nieoczekiwanemu wrogowi... Przyznaję, że nie miałem dużych oczekiwań wobec tej książki i kupiłem ją z czystej ciekawości. Może nie żałuję wydanych pieniędzy, ale nie jest to ten sam Harry jakiego znałem przez siedem tomów. To zdecydowanie inna powieść, pisana nie przez Rowling, ale inne osoby i niestety daje się to odczuć. Zanim jednak przejdę do samych moim wrażeń o historii, to kilka słów o formie. Przeklęte Dziecko jest scenariuszem, na podstawie którego aktorzy tworzyli sztukę - czyta się go bardzo lekko i jego lektura nie zajmie to więcej niż dwie, trzy godziny, przy nawet wolnym czytaniu. Niestety przez taką formę, wszystkie myśli i uczucia bohaterów poznajemy głównie w dialogach. Wypada to momentami dość sztywno, czy kolokwialnie mówiąc po prostu dziwnie... Ze wszystkich postaci najlepiej mamy okazję poznać Albusa oraz jego konflikt z ojcem. Natomiast pozostali bohaterowie nie są do końca tymi samymi, które znałem z poprzednich siedmiu książek i bynajmniej nie jest to kwestia ich dorośnięcia. Wydaje mi się, że to po części wina formy scenariusza a przede wszystkim osób, które pisały tę sztukę i w pełni nie oddały charakteru postaci. Dlatego mam wrażenie, że cała historia zdecydowanie lepiej sprawdziłaby się jako normalna powieść będąca adaptacją sztuki, aniżeli scenariusz. Wypada jeszcze powiedzieć kilka słów o samej fabule. Przez pierwszych kilkadziesiąt stron uderzyło takie pójście po linii najmniejszego oporu, jeśli chodzi o to co wydarzyło się przez ostatnie kilkanaście lat w życiu Harry'ego. Jest bohaterem, uratował świat a dopada go rutyna i nudne obowiązki w Ministerstwie. Oczywiście musiał zostać wprowadzony wątek konfliktu z synem, by pokazać, że ma on również problemy wychowawcze, które tak naprawdę spowodowały całą lawinę opisanych w książce wydarzeń. Myśląc o czym będzie kontynuacja, taki scenariusz po krótkim namyśle nasuwa się właściwie sam. Jeśli zaś chodzi wspomnianego na wstępnie wroga, to unikając spojlerów napiszę, że również się tego spodziewałem i nie jest to przesada. Ponadto w książce zastosowano bardzo znany i często używany motyw cofnięcia się w czasie, by kogoś uratować. O ile z początku nie uświadczyłem za dużo nielogiczności, tak pod koniec fabuła była coraz mniej spójna. Zupełnie jakby nie patrzono na realność historii, tylko byle zrealizować swój zamysł. Niestety nie wypada to dobrze... Przeklęte Dziecko niestety nie oczarowało mnie swoją magią i po jego przeczytaniu stwierdzam, że to tylko przeciętne fanfiction. Zdecydowanie nie uznaję tej książki jako kanonicznej części przygód Harry'ego Pottera. [usunięte przez moderatora]
kilo
sobota, 23 lipca 2016 godz. 15:32
już nie mogę się doczekać !!!